Użytkownik "Sebastian 'Sebecco' Grabowski" napisał w
wiadomości news:xn0e7s6h915j8n004@news.gazeta.pl...
> Witam:)
>
> Czy moglby ktos wesprzec planami wynikowymi z informatyki kl I-VI
> oraz technikum kl I-II
>
Autorzy programów nauczania, podręczników zwykle takie rzeczy
opracowują. Zwróć się do wydawnictwa lub autora.
Pozdrawiam
SZ
> > Nie
> > lepiej iść na dzienne oraz zawalczyć o stypendium naukowe
>
> Właśnie - zawalczyć, a jeśli się nie uda? Wrócić do domu?
A jeśli nie uda się odszukać pracy, która pozwoli na utrzymanie oraz opłacenie
czesnego? Od kiedy tak prosto jest odszukać pracę zaraz po maturze?
> > Przecież następujący student nie
> > będzie musiał płacić za studia, a studiujący zaocznie, który
> > podejmuje się jakiejś dorywczej pracy,
>
> Dlaczego dorywczej?? To nie da się już na stałe?
Czy pracodawcy aż tak chętnie zatrudniają na stałe świeżo upieczonych
maturzystów?
>
> > oraz tak nie zarobi tyle, aby opłacić czesne
>
> No to jeszcze raz: Skąd masz następujące dane? Poproszę linka albo tytuł
> publikacji, artykułu w gazecie.
Czy naprawdę sądzisz, że ktoś, kto nawet zatrudni na stałe osobę, która na
razie może pochwalić się zaledwie średnim wykształceniem, da jej jakąś porządną
pensję? Podążając Twoim tokiem rozumowania możemy dojść do wniosku, że
studiować w ogóle nie warto, bo już bez wyższego wykształcenia każdy może
uzyskać ciekawą oraz dobrze płatną pracę.
> > 2. Osoby, którym zabrakło wiedzy oraz talentu na dzienne (moim zdaniem
> > największa)
>
> Aha, rozumiem, ci studiujący na dziennych to młodzież pracowita, zdolna,
> a ci na zaocznych to głąby.
Może niekoniecznie od razu głąby, ale jednakże stoją o ten jeden stopień niżej od
osób, które dostały się na studia dzienne. Wiem, że egzamin wstępny to również w
pewnym stopniu kwestia szczęścia. z tego powodu także dla takich ambitniejszych studia
zaoczne to wyłącznie rok oczekiwania na kolejną walkę o indeks na studiach
dziennych. Ci, którym nie zależy, zostają na zaocznych (oczywiście mówimy tu o
grupie tych, których stać na dzienne, co nieco śmiesznie brzmi, bo moim
zdaniem to w każdym razie studia zaoczne wymagają większych nakładów finansowych).
>
> > 3. Bogate tępaki, które od razu wiedziały, że na dzienne się nie
> > nadają (również silna grupa, może nawet silniejsza od drugiej)
> > W dodatku całkiem pokaźna liczba studentów zaocznych studiuje na
> > uczelniach prywatnych, albowiem chyba nie kierują się względami
> > finansowymi. Skoro stać ich na studia zaoczne na uczelni prywatnej,
> > to chyba stać ich także na studia dzienne na uczelni państwowej?
>
> Stać, oraz owszem, ale na multum kierunków są egzaminy, których te, jak
> mówisz, tępaki nie przejdą.
Czyli w tym miejscu w każdym razie się zgadzamy. Ale te tępaki na studia zaoczne w każdym razie
nie są za głupie, czyli chyba poziom na nich nie jest zabójczy?
> > Dlaczego ci wszyscy geniusze studiujący
> > w "Wyższych szkołach czegoś tam" ekonomię, marketing itp. nie są
> > studentami SGH oraz innych dobrych, państwowych uczelni, na których
> > da się studiować te kierunki? Za biedni czy za głupi?
>
> Za leniwi IMO
Znów się zgadzamy. Skoro byli za leniwi na studia na dobrej, państwowej
uczelni, a w każdym razie to lenistwo nie przeszkodziło im w podjęciu studiów na
uczelni prywatnej, to oczywiste jest, że ta druga uczelnia wymaga od studentów
mniej, czyli ma niższy poziom.
>
> > nieduży przykład: moja mama ma znajomego, którego dzieci "studiują"
> > zaocznie w Warszawie, w dodatku na jakichś prywatnych
> > uczelniach-córka prawo, a syn... dyplomację :) Dlaczego "studiują"?
> > ponieważ nikt z ich rodziny nawet raz nie widział ich indeksów, ba,
> > nawet nie za wyjątkowo wiedzą na jakich uczelniach owe dwie osoby
> > "studiują". Od siebie dodam, że co trochę wiem na temat
> > takich "studentów" oraz mam możliwość z czystym sumieniem zapewnić, że są to
> > tępaki, które maturę zdały dopiero wówczas, gdy przeniosły się do
> > prywatnych szkół. Teraz siedzą sobie w stolicy oraz "studiują" za ciężką
> > kasę rodziców, podczas gdy kwalifikacje owych "studentów"
> > wystarczyłyby może do zamiatania ulic.
>
> Cały czas piszesz o prywatnych uczelniach, a teraz dałes przykład
> patologii. W moim otoczeniu bywa zgoła inaczej.
Czy rzeczywiście patologii? Moim zdaniem tych "studentów" nie jest aż tak
mało. Rodzice dają im pieniądze, jedynie nie wiedzą na co: na studia, czy na
kolejną imprezę?
Wszyscy znamy geneze ignorowania informatyki u nauczycieli informatyki.
tylko od Was (bo ja nie ucze informatyki) zalezy, czy tak to zostanie, czy
ludzie (lacznie z uczniami) zaczna szanowac ten przedmiot oraz zauwaza jego
przydatnosc (ktora w dzisiejszych czasach jest na wage zlota).
Rzuber. From: destroyallenvy[]yahoo.com Subject: Why Online Games are So Fun Date: Mon, 22 Oct 2007 18:46:46 -0700
After working hard for my money, the least I could do is to have some
online fun. That's what motivates me to keep making money.
I mean supporting welfare parasites and fraudulent government's SSN
program is not exactly motivational. I'd rather deal with more
trustworthy and attractive organizations anyway.
Of course, governments will try to tell me how best to spend my money.
Thanks, but no thanks.
And ughm... No offense. Please fuck off and just go fuck your self
government. Out of my ass. I can jerk of my self or find some great
cunts that'll do it with me.
Most online games are far better than their mortar and brick
counterpart. Guess which one governments doesn't endorse?
Some actually allow you to win real money (rather than mere gold
points) and bring home what you win. That's suitable for those who
value their time and don't want to pointlessly spend hours and hours
on playing meaningless game.
Me, for example, I like playing PPC arbitrage where I buy traffic and
sell it to affiliates. My brothers like stocks.
Some people like to play poker.
Take http://843joe.com/, for example. You'll get up to $2400 first
deposit bonus, free software, and fair play. Players from all
countries are welcomed.
They have many clients from US, Canada, English, Italy. They got Black
Jack, Slots, and Roulettes.
Manygames, like stocks, comodities, foreign exchanges, and black jack
are beatable. Most people lose but if you're good at it, you'll make
huge on average.
Take for example, black jack
http://www.callutheran.edu/Academic_Programs/Departments/Mathematics/Math/MODELING/2005/PARKER/blackjack.htm
However, unlike in brick and mortar games, or gaming with your
friends, there is nothing preventing you to utilize calculator, excel
spread, or programs to beat that.
Well, or at least, it's more fun.
It's like poker with your friends. But it's secret, anonymous, save,
and online. So, you can win money from someone you don't know rather
than your best friends.
Now, that's fun.
Bricks and mortar games cannot compete with this. They have to pay for
the building, for employees, etc... In short they have to pay everyone
it's a wonder if they can pay you. Not to mention that you have to
expensively fly to Vegas to play.
There goes the players' edge. There goes the fun.
With online games, I can also more easily test my systems, and
techniques. I then get feedback of how good it is right there right
now.
If the system failed, I just get experience and fix the system. Then I
try again. At least I have fun. I can help examine my own self, and
emotion. It helps me to understand Math.
And who knows? If the system works, I can be a billionaire. All, just
a few clicks away.
One day, most of our activities will be online.
From: "Wojtek" <elgatopl[]wp.pl> Subject: Metodologia budowy zakresu obowiazkow.... Date: Tue, 10 Jun 2003 17:47:35 +0200
Metodologia budowy zakresu obowiazkow oraz uprawnien
dla kadry zarzadzajacej - musze pomoc znajomemu w napisaniu miniwykladu na
powyzszy temat wiec prosilbym o pomoc...wiec ze to lekki offtopic ale nie
wiem na jakie konkretnie grupy dyskusyjne to poslac zeby bylo ok:)). Z gory
dzieki za wszelka pomoc