poprzednia
strona ------------- następna
strona From: "locke" <locke[]peter.wiggin.com> Subject: Re: plan wynikowy Date: Sat, 5 Aug 2006 06:17:33 +0200
Użytkownik "Jotte" napisał w wiadomości
news:eb0aci$dbr$1@news.dialog.net.pl...
> W wiadomości news:eavths$fqu$1@news.interia.pl locke
> pisze:
>
> > Jakość wymaganą na określonym stanowisku określa pracodawca, a nie
> > pracownik.
> To nieco bardziej złożone. Rzadko kiedy masz wpływ na wszystko, co ma wpływ
> na jakość.
Ja również nie piszę o obciążaniu nauczyciela odpowiedzialnością za każdy element
pracy szkoły. Wiadomo, że jak np. nauczyciel informatyki ma tyle komputerów, że
przy każdym siedzi po 4 uczniów, to nauczy ich mniej niż ten, który ma 1 ucznia
przy komputerze. Ale nawet ten z 4 uczniami nauczy lepiej niż ten z 1, jeżeli
ten z 4 dobrze sobie zaplanuje pracę, a ten z 1 - będzie uprawiał partyzantkę,
albo wręcz nie uczył niczego, jedynie pozwalał uczniom grać lub buszować na
czacie.
> Co z tego, że pracodawca określi pewien poziom jakości, skoro
> jest on nierealny?
Nierealne jest wymaganie, by nauczyciel przygotował sobie plan pracy
uwzględniający sposobności oraz potrzeby uczniów? Zgadzam się, że wymaganie tego od
niektórych nauczycieli jest nierealne - ale powinniśmy dążyć do tego, aby
w każdym razie każdy nauczyciel to minimum chociaż potrafił zrobić.
> Ale bądźmy rzeczowi - jak określasz tę jakość w szkole? Jakieś kryteria?
możliwości ustalenia tych kryteriów jest wiele. Najprostsze: praca nauczyciela
ma odpowiednią jakość, jeżeli:
1) nauczyciel przygotował swoją pracę w właściwy sposób (sporządził plan
wynikowy uwzględniający sposobności szkoły oraz uczniów, wymagania programowe,
ewentualne braki z niższych szkół);
2) przygotowuje oraz przeprowadza lekcje zgodnie z zaleceniami współczesnej myśli
dydaktycznej lub stosuje własne metody - ale uzasadnione z punktu widzenia
procesu dydaktycznego;
3) osiąga przyrost umiejętności oraz wiedzy uczniów adekwatny do ich możliwości.
>
> > Nauczyciel w szkole nie jest - wobec pracodawcy - usługodawcą, ale
> > pracownikiem. Mam tu rzecz jasna na myśli typową sytuację, gdy nauczyciel
> > pracuje w oparciu o umowę o pracę (czyli tak, jak dzieje się w
> > większości szkół) - względnie umowę mianowania. Jest zatrudniony na
> > określonym stanowisku, do którego przypisane są określone obowiązki oraz
> > właściwa jakość ich świadczenia.
> Czyli konkretnie jaka?
> Jakbym robił śruby, to miałbym normy: jakaś ich ilość w jednostce czasu,
> tolerancja wymiarów, dopuszczalna ilość braków itp. A oraz to nie za wszystko
> odpowiadam, bo np. robię te śruby z materiału jaki mi dostarczono oraz nic na
> to nie poradzę.
> A w szkole?
Mierzenie jakości pracy szkoły - w tym oraz nauczyciela - to temat na ogromną
dyskusję. Kryteriów oceny jest dużo - najprostsze podałem powyżej.
>
> > i pracownik nie ma prawa samowolnie
> > rezygnować z części takich obowiązków lub obniżać ich jakość wyłącznie
> > dlatego, że jest niezadowolony z płacy.
> ciągle nie chcesz zrozumieć. Nie ma mowy o niedopełnieniu obowiązków.
> Podam Ci łatwy przykład. Nauczyciel zna ciekawe miejsce oraz mógłby
> zorganizować wycieczkę do niego (wystawa, muzeum, skansen, park
> krajobrazowy, cokolwiek). Byłoby to korzystne urozmaicenie, uzupełnienie oraz
> rozwinięcie materiału dydaktycznego, z korzyścią dla uczniów.
> Ale nie musi, to nie jest jego obowiązek.
> oraz nie robi, bo to oznacza bezpłatną robotę na którą poświęca czas oraz siły.
> Czas oraz siły, które lepiej spożytkować na realizację dodatkowych źródeł
> dochodu, których z kolei w ogóle by nie potrzebował, gdyby był odpowiednio
> wynagradzany.
> A do muzeum pojedzie z rodziną.
Pisałem w którymś miejscu na ten temat. Tu się z tobą zgadzam, że tego gatunku
działania mogą podlegać woli nauczyciela, który wyłącznie może, ale nie musi
urozmaicić w ten sposób realizację materiału. Ale my tu mówimy o podstawowych
narzędziach - bo plan pracy napisany w następujący sposób, by z jednej strony zawierać
najważniejsze cele, jakie chce osiągnąć nauczyciel, z drugiej zaś umożliwiał
kontrolę pracy nauczyciela uprawnionym do tego organom nadzoru podeagogicznego
uważam za podstawowe narzędzie. Dla mnie nie posiadanie takiego dokumentu jest
niemalże tożsame z nieprzyjściem przez nauczyciela na lekcję, bo w tym czasie
poszedł zarabiać gdzie indziej.
>
> >> Upraszczasz oraz z tego powodu nie masz racji. Patrzysz jedynie na jeden moment,
> >> a nie widzisz procesu trwającego w czasie. Ten proces to pauperyzacja
> >> zawodu nauczyciela.
> > Widzę przykro mówić ten proces.
> Jak to niestety? To wolałbyś go nie widzieć? Myślisz, że on by wówczas
> zniknął?
Wolałbym go nie widzieć - bo wówczas pewnie by go nie było. Bo zależność jest
trochę inna niż sugerujesz: to nie jest tak, że on jest dlatego, że go widzę, ale
ja go widzę dlatego, że on jest.
>
> >> obiecywano, stopniowo traciła na wartości. Cóż w tym dziwnego, że płacąc
> >> coraz gorszą cenę ma się coraz gorszy towar?
> > Gorszy towar oraz tak jest, bo marne płace oraz coraz bardziej wymagająca
> > praca w szkole powodują negatywną selekcję.
> A co jest według Ciebie tego przyczyną oraz kto jest temu winien?
oraz tu przyczyn zapewne jest wiele. Same zarobki są jedynie jedną z przyczyn. W grę
wchodzi tu jeszcze społeczny odbiór pracy nauczyciela, brak motywacji do nauki u
uczniów - co pociąga za sobą niechęć do szkoły (i nauczycieli). To wszystko
powoduje, że - generalnie - praca nauczyciela dla wielu ludzi jest nieatrakcyjna. From: "Roman G." <roman.gawron.SKASUJ[]gazeta.pl> Subject: Re: umowa o prace - na jaki czas? Date: Tue, 2 Nov 2004 19:34:34 +0000 (UTC)
poe napisał(a):
> > "4. Stosunek pracy z nauczycielem kontraktowym nawiązuje się na
> > podstawie umowy o pracę zawieranej na czas nieokreślony, z zastrzeżeniem
> > ust. 7."
> > NAWIĄZUJE się, a nie MOŻNA nawiązać.
Tak naprawdę dyrektor musiałby w sądzie jednoznacznie udowodnić, że te
warunki do zatrudnienia na czas nieokreślony nie istnieją. W grę wchodzi
niewiele możliwości: likwidacja placówki, "wygaszanie" twojego przedmiotu,
zastępstwo... Jeżeli nie zachodzą, to twoja umowa tak naprawdę jest
automatycznie umową zgodną z kn, czyli na czas nieokreślony. Nauczyciele bez
problemu wygrywają następujące sprawy w sądach pracy.
> wyłącznie jak to wytlumaczyc dyrektorowi oraz nie zostac calkiem bez pracy?
Bezosobowym pismem niebanalnym na sekretariat.
"Z uwagi na niemożliwość wzięcia kredytu bankowego, proszę o zmianę
postanowień mojej umowy o pracę na zgodne z art. 10 ust. 4 Karty
nauczyciela" - albo coś w tym stylu.
Jeśli się boisz teraz, odczekaj do wakacji, bo wówczas już minie
trzymiesięczny termin ewentualnego wypowiedzenia, albowiem dyrektor nie będzie
cię mógł zwolnić co najmniej przez jeden rok szkolny.
Myślę jednak, że nie ma się co tak bać. Szanuje się ludzi, którzy mają
wiedzę o przysługujących im prawach oraz potrafią ją w sposób nieroszczeniowy
wykorzystać. Pomiata się ludźmi, co to się wszystkiego boją, w szczególności
boją się zabiegać o własny swój interes.
RG
From: "Ola" <karnowska[]wp.pl> Subject: Re: prosze o pomoc! Date: Fri, 26 Mar 2004 22:16:57 +0100
Jeśli masz doskonałe układy w szkole, to możesz przełożyć egzamin stażowy na
wakacje z przyczyny "ważnych spraw rodzinnych". Ja tak zrobiłam, bo kończyłam
kurs w lipcu. Ale nikt nie zaliczy Ci stażu a konto. Niestety, z tego co
wiem, czeka Cię jeszcze jeden rok malutką pensją :(
Użytkownik napisał w wiadomości
news:5a33.00002a1f.40641b2e@newsgate.onet.pl...
> cześć,
> już pisałam w tej sprawie, ale przykro mówić nikt mi nie odpowiedział, może tym
> razem się uda ..
> ucze w szkole- jestem na stażu, w każdym razie nie mam kursu pedagogicznego, czy
uda mi
> się zakończyć staż bez tego kursu? kurs ropocznę dopiero od września, a
staż
> kończy mi sie już w czerwcu ?
> dzięki za pomoc
> ola
>
>
> From: "kazia kowalska" <kazia[]kazia.pl> Subject: Re: Urlop zdrowotny Date: Thu, 12 Jun 2003 13:47:18 +0200
>Cześć. Jestem nowa.
>Poszukuję informacji na temat procedury uzyskania urlopu zdrowotnego. Do
>kogo mam się zgłosić, jakie dokumenty uzupełnić, jak długo ta procedura może
>trwać? Proszę o pomoc.
>
> From: "Ja" <ja[]news.tpi.pl> Subject: Re: Kto obroni nauczyciela Date: Wed, 25 May 2005 12:33:30 +0200
Użytkownik "Roman G." napisał w wiadomości
news:qvrh8cf9491d.1vgo1cw50oag6.dlg@40tude.net...
> > pomysł jest doskonały - tyle że dublujesz tu pracę Związków zawodowych
> > (które mają następujące uprawnienia z racji ustawy o ZZ)
> > Tak samo może tym się zająć Inspekcja Pracy (po to właśnie jest)
>
> tylko że organizacje te nawet nie próbują rozwiązać piętrzących się
w tej chwili
> w szkołach problemów,
Moje doświadczenia mówią co innego
(skuteczne były interwencja Inspekcji Pracy)
Co do ZZ - to bardziej zależy od konkretnego człowieka (związkowca)
> nawet nie próbują działać na rzecz podniesienia
> prestiżu zawodu nauczyciela.
Bo oraz nie mogą - bo to nie ich zadanie
> One kładą nacisk na prawa socjalne oraz pracownicze, dla rzecznika będzie to
> margines działalności.
>
> > A skąd mają być te fundusze?
>
> Z środków pozabudźetowych.
Darowizny, czy opłaty za korzystanie z usług? inne