poprzednia
strona ------------- następna
strona From: "A" <arkady[]pf.pl> Subject: PLAN MARKETINGOWY Date: Wed, 3 Dec 2003 21:45:18 +0100
Witam!
Mam na zaliczenie stworzyc plan marketingowy(a dokladnie, jedynie dwa jego
rozdzialy-analiza sytuacyjna oraz program marketingowy).
Jesli ktos takowy posiada lub zna jakies doskonałe stronki z przykladowym planem
to prosze o pomoc.
Pozdroofionka:) From: Wojtek <a[]a.pl> Subject: Re: Prezent od MENiS na koniec kadencji =?ISO-8859-2?Q?rz=B1d=F3w?= SLD. Date: Sat, 12 Nov 2005 17:39:54 +0100
Hm ... o ile dobrze pamiętam to pani Radziwił stwierdziła, że jak wszyscy
będą płacić za naukę to będzie to sprawiedliwie ... . From: " wkurzony" <wkurzony_do_granic.WYTNIJ[]gazeta.pl> Subject: =?ISO-8859-2?Q?Do_chemik=F3w,_cho=E6_nie_tylko?= Date: Tue, 16 Nov 2004 14:12:52 +0000 (UTC)
Witam,
na wstępie mam do Państwa dosyć nietypową prośbę o wyzbycie się zawodowej
solidarności...
Jestem tegorocznym maturzystą, chodzę do LO na kierunek biologiczno-
chemiczny. Chcę studiować chemię - tyle we wstępie.
Mój kłopot dotyczny nauczycielki chemii, z którą mam "lekcje"...
Opuszczając gimnazjum, posiadałem bagaż doświadczeń związanych z
podstawowymi metodami pracy w laboratorium, wiedzę wykraczającą spooro ponad
poziom, 2-krotnym tytułem laureata Wojewódzkich Konkursów Chemicznych (2
klasa- 5 miejsce, 3 - 3 miejsce) oraz przede wszystkim z ogromną miłością do
chemii, którą zaszczepiła we mnie moja nauczycielka, z resztą
najcudowniejsza osoba na świecie, z którą jako już absolwent gimnazjum ciągle
mam wspaniałe kontakty.
oraz tu nadszedł czas na liceum - pan dyrektor liceum, do którego w tej chwili (na
szczęście już niedługo) uczęszczam zachwalał szkołę pod niebiosa - o
wspaniałych chemikach, możliwościach etc., przez co zrezygnowałem z wyboru
zamiejscowyh szkół (w moim mieście są dwa licea oraz moja nauczycielka uczy w
obu...).
Pierwsza klasa minęła jako-tako - chodziłem na fakultet dla maturzystów,
było jakieś tam quasi-kółko (raz na ruski miesiąc). naturalnie brak chęci
współpracy ze strony mojej nauczycielki - pomimo moich próśb o indywidualną
pracę (wówczas byłem jedyną osobą w szkole, która chciała brać udział w
konkursach chemicznych). W drugiej klasie moja p.profesor (hehehe)
stwierdziła, że z moją wiedzą powinienem mieć indywidualny program
nauczania, jednakże zaczęliśmy go załatwiać (miałem tą przyjemność odbyćtesty w
poradni psych.-pedagog., które okupiłem kolejnymi stresami przed rozmową z
panią psycholog - której wyraźnie nie podobało się to, że mam już tak
sprecyzowane plany). i już od drugiego semestru 2 klasy "uczyłem się" według
ind. programu. Nauka ta polegała na tym, że moja nauczycielka raz w tygodniu
łaskawie spotykałą się ze mną oraz "omawialiśmy" (heheheh) zadania ze zbioru,
z którymi miałem problem, a w praktyce wyglądało to tak: "nie umiesz tego
zadania? no poczekaj, jak to było?? Wiesz co - ja poszukam moich
podręczników ze studiów oraz ci przyniosę to sobie o tym poczytasz." i tyle...
Teraz sytuacja się jeszcze pogorszyła - p. profesor zgłosiła mnie do
Olimpiady Chemicznej, ale kiedy powiedziałem jej, że mam poblem z 2
zadaniami wstępnymi - to ona dała mi książeczkę z odpowiedziami!!!
rzecz jasna nie skorzystałem oraz wysłałem zadania zgłoszenie bez dwóch zadań,
których rozwiązać nie umiałem. W zeszłym roku dała mi do podpisania FIKCYJNE
sprawozdanie z naszej półrocznej pracy - w którym to napisane było, że
przerabiam materiał z zakresu 2 roku studiów chemicznych.
Teraz będąc maturzystą, którego mało interesuje zdanie swojej chemiczki,
postanowiłem coś z tym fantem zrobić. jedynie tu znowu pojawia się szkopuł -
jeśli pójdę do wychowawczyni/pedagoga lub wicedyrektorki od spraw uczniów to
sprawa zostanie zatuszowana. A ja tego nie chcę - chcę ostrzec potencjalnych
kandydatów do mojej szkoły, a raczej dać im sugestię, aby dwa razy
pomysleli zanim dokonają tak ważnego wyboru. i jeszcze jedno - chcę zmienić
nauczyciela - opiekuna na drugiego chemika z mojej szkoły.
Proszę o rady oraz sugestie...
P.S. Strasznie mi żal takich 3 zmarnowanych lat, ale mam nadzieję, że nadrobię
to sobie na studiach - chemicznych naturalnie - bo nawet taka ignorantka,
jak ta kobieta, uważająca się za nauczycielkę, nie zdołała we mnie stłumić
miłości do chemii...
Aha - w tym momencie mam chemii 20 min. w tygodniu - bo na lekcje nie chodzi a te
20 min. to podczas okienka nauczycielki, podczas ktorego dojezdza do mojej
szkoly.
From: "locke" <locke[]peter.wiggin.com> Subject: Re: Chorobowe a odrabianie zajec Date: Tue, 31 Jan 2006 10:56:53 +0100
Użytkownik "Jotte" napisał w wiadomości
news:drnavh$kou$1@news.dialog.net.pl...
> W wiadomości news:drlhos$rcf$1@nemesis.news.tpi.pl atq
> pisze:
>
> >>>>>>> wymiar pracy
> >>>>>>> nauczyciela to 40 godzin tygodniowo.
> >>>>>> Bzdura.
> >>>>> a dlaczego bzdura??
> >>>> Bo to po prostu nieprawda.
> >>>> Nie istnieje przepis, który by tak stanowił.
> >>> Przepis nazywa się Karta Nauczyciel ai ma rangę Ustawy... oraz z tego co
> >>> wiem to dosyć długo już istnieje...
> >> Przeczytaj ją (Kartę) albowiem (a przede wszystkim art. 42 ust. 1 - bo
> >> mniemam, że to o niego Ci chodzi) uważnie oraz ze zrozumieniem.
> >> Ludzie kochani, co z tym rozumieniem czytanego tekstu? ręce oraz nogi się
> >> uginają...
> > Rozumienie tekstu ZAWSZE zależy od wykładni organu prowadzącego, z tego powodu
> > realnie w tej kwestii da się się spodziewać, że każą tej Pani przyjść do
> > pracy w dniu odpracowania. Chyba, że będzie chciała się bujać z sądem
> > pracy.
> Odjeżdżasz od tematu jakby...
> Powtarzam więc: nie ma przepisu stanowiącego, że tydzień pracy n-la wynosi
> 40h, a Ty (i inni także) mylisz się twierdząc, iż przepisem tym jakoby
jest
> KN.
Tu chyba jednakże nieco się mylisz. KN (art. 42, ust. 1) głosi, że czas pracy
nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40
godzin tygodniowo. Automatycznie będzie to oznaczać (myślę, że raczej dla
nauczyciela niż jego pracodawcy), że wynosi on dokładnie 40 godzin
tygodniowo. Z uwzględnieniem rzecz jasna dalszego wyszczególnienia, na co
czas ten ma być przeznaczony oraz w jakim wymiarze (czyli dla typowego
nauczyciela nie więcej niż 18 godzin zajęć lekcyjnych). From: Grendel <grendel[]heaven.gov> Subject: Re: =?iso-8859-2?q?=2C=2C=A6wietlana=27=27_przysz=B3o=B6=E6?= Date: Sat, 21 May 2005 09:14:18 +0200
Dnia Sat, 21 May 2005 00:28:32 +0200, Jacek Skowroński napisał(a):
> Nie jedynie w Gliwicach. Wynika to z Karty Nauczyciela.
Ale są miejsca w Polsce, gdzie nie dostrzega się problemu w przydzieleniu
nauczycielowi np. 32-35 godzin.