>> Tu nieco przesadzasz. Jeżeli pracownik chce ujawnić niepowołanym
>> osobom tajemnice firmy, to może to uczynić z dowolnego komputera - nawet
>> u siebie w
>> domu. A wirusy czy inne niepożądane programy da się przywlec nawet
>> wysyłając
>> pocztę służbową czy ściągając dane dla firmy. Nie ma żadnego
>> znaczenia, czy
>> wyślę z komputera maila służbowego czy prywatnego - rzecz jasna nie
>> ma znaczenia
>> z punktu widzenia bezpieczeństwa transmisji. Pod tym względem
>> bezpieczeństwo
>> zapewnia odpowiednie oprogramowanie i innego typie zabezpieczenia
>> (np. brak
>> połączenia z siecią wyjątkowo ważnych komputerów).
> Nie chodziło mi informacje ujawniane świadomie. Znam przypadek firmy, w
> której była lokalna sieć, był administrator, który dbał o
> sprawwność systemu informtycznego firmy iu to on na polecenie szefa
> udostęniał poszczególnym pracownikom odpowiednie uprawnienia (np. jedni
> pracownicy nie mieli żadnych mozliwości wysyłania poczty, inni zaś
> wyłącznie z dostępnych kont na serwerze firmy. Wszystko po to, żeby
> nieświadomie nie otworzyć portów, przez które ktoś z zewnątrz
> mógłby np. zajrzeć do list płac lub danych kadrowych. Poniżej podaję
> cytat sygnatury dołączanej do każdego listu elektronicznego jedenj z
> firm:
O ile dobrze odczytaĹem TwĂłj list (masz ustawione zĹe kodowanie znakĂłw oraz
widzÄ "krzaczki"), to chodzi Ci o to, Ĺźe uĹźyszkodnik moĹźe poprzez wysĹanie
lud odebranie wiadomoĹci elektronicznej OTWORZYÄ zamkniÄte wczeĹniej przez
administratora porty na serwerze firmy? Otóş dowiedz siÄ, Ĺźe po prostu jest
to NIEMOĹťLIWE.
A co do sygnatur, to w ogĂłle majÄ one jakieĹ znaczenie? Niby jakim cudem
mogÄ mi cokolwiek zabroniÄ? JeĹli ktoĹ chce zachowaÄ poufnoĹÄ informacji to
stosuje szyfrowanie, inaczej to jest tak, jakby nadawca stanÄ Ĺ na Ĺrodku
placu oraz wykrzykiwaĹ wiadomoĹÄ do odbiorcy na drugim jego koĹcu jednoczeĹnie
zakazujÄ c osobom postronnym sĹuchania.
Użytkownik Piastowianin napisał:
> Moim zdaniem przeprowadzanie matury ustnej z polaka jest bez sensu, bo
> nie ma praktycznie przypadkow, żeby ktos jej nie zdal - dobrzy uczniowie maja
> baaardzo duzo czasu na opracowanie tematu, a Ci slabsi po prostu kupuja
> prace.
Ale takich kupujących wyjątkowo prosto wymacać na egzaminie poprzez pytania -
wystarczy zadać dwa pytania oraz klient leży. From: "MS" <mtrybik.SKASUJ[]gazeta.pl> Subject: kupie ksiazki Date: Thu, 9 Sep 2004 11:55:38 +0000 (UTC)
KUPIĘ książkę PSYCHOLOGIA ROZWOJOWA DZIECI oraz MŁODZIEŻY M. Żebrowskiej –
KUPIĘ książkę RODZINA oraz DZIECKO M. Ziemskiej
KUPIĘ książkę MÓZGOWE PORAŻENIE DZIECIĘCE R. Michałowicza
KUPIĘ książkę PSYCHOLOGIA ROZWOJOWA oraz WYCHOWAWCZA WIEKU DZIECIĘCEGO
teren Skierniewic, Łowicza, możliwy odbiór w Warszawie
tel. 501-011-269
> Witam,
>
> zastanawiam się, czy jako nauczyciel mam możliwość wymagać, żeby każdy uczeń miał
> własny podręcznik na zajęciach. Bo pewnie znajdą się osobniki oporne, które
> będą chciały zaoszczędzić na podręczniku...
Jako nauczyciel możesz wymagać nie jedynie podręcznika, ale także zeszytu (z
marginesami, jakie sobie zażyczysz), tablic, atlasów, wszelkich dodatkowych
przyborów, nawet określonego stroju, jeśli specyfika Twojego przedmiotu go
wymaga (zajęcia w pracowni czy laboratorium).
Uczeń ma obowiązek dostosowac się do Twoich wymagań.
From: Fiolka <fiolka_michalik[]wp.pl> Subject: Re: Konspekt - w jakim jezyku? Date: Wed, 20 Oct 2004 21:10:11 +0200
On 20/10/04 9:31, in article cl54fo$dnf$1@nemesis.news.tpi.pl, "Adam"
wrote:
> Użytkownik Jacek Skowroński napisał:
>
>> Konspekt dostarczasz po to, aby trafił do dokumentacji. Możesz dopisać
>> wersję polską, chociaż ja na twoim miejscu bym tego nie robił. Przebieg
>> lekcji oraz tak dyrektor zobaczy na żywo i zrobi sobie własne notatki.
> Nie zgadzam się z ta tezą. To nie jest szkoła z obcym językiem wykładowym.
> Konspekt zawiera pewne elementy strukturalne - np. opis czynności uczniów,
> opis zastosowanych metod, cele itp. To powinno być po polsku - niby z jakiej
> powodu dyrektor ma znać biegle język angielski?
> ABC
Dyrektor nie musi znac jezykow oraz moj tez ich nie zna, z tego powodu dla jego
wygody napisalam w koncu ten konspekt po polsku. Jaki efekt? Pewnie nawet
dobrze na niego nie spojrzal, ale stwierdzil :"Jest do przyjecia" (Chwala
Bogu!). Interesowal go za to wyjątkowo moj dziennik, wystroj klasy oraz inne następujące
pierdoly ;-)
Ale zazyczyl sobie zobaczyc JUTRO wszystkie moje dotyczczasowe konspekty!!!
O zgrozo!!! Ja ich nie pisalam, bo mnie osobiscie w ogole nie pomagaja mi w
przygotowaniu lekcji. Robie to sumiennie ale bez zbednego "klepania w
klawsz". No wiec co teraz? Ano, uprawiam wlasnie radosna tworczosc rodzaju
patchworking, copy and paste, itp.... No oraz sie drukuje nikomu niepotrzebna
makulatura! Ale teraz pisze je po angielsku zeby sie nie wczytywal za
bardzo.. ;-) Mam nadzieje ze to przejdzie ;-)