moja Zona miala to w piatek. Przez przypadek rozladowala "stresujaca"
sytuacje: usiadla naprzeciw komisji oraz mowi:to moze ja najpierw zaprezentuje
swoja teczke - a przewodniczaca komisji: a moze najpierw ja przedstawie
komisje?
podobno wszyscy byli "polani" ze smiechu....
po 15 minutach bylo po wszystkim.
--
GregorY200
------------------------------From: "Huricanvegan" <huragan[]vege.pl> Subject: Skąd się bierze mleko krowie ? Date: Sat, 27 Mar 2004 10:00:13 +0100
> Powitanie, które Pan był łaskaw skrytykować, było oznaką fascynacji oraz
> odkrycia nowych sposobności oraz szczerze się przyznam - nie rozumiem Pana
> ostrej reakcji.
Ostra reakcja, jak sama Pani to określiła, jest efektem pojawienia się na
grupie wyjątkowo dużej liczby postów, które wyłącznie miały potwierdzić ich
autorom umiejętność obsługi komputera. Proszę sprawdzić ich liczbę w
ostatnim tygodniu. Jak sama Pani raczyła zauważyć, zarobki nauczycieli
pozostawiają multum do życzenia, dlaczego zatem mamy płacić za ściąganie
śmieci? To denerwuje oraz wzbudza następujące a nie inne reakcje grupowiczów.
> natomiast dowiedziałam się między innymi od moich przełożonych, że do
> mojej teczki będę, tak czy inaczej, potrzebowała dokumentu
stwierdzającego,
> że umiem się posługiwać komputerem. To nic, że dla mnie to chleb powszedni
oraz
> nie wyobrażam sobie życia bez internetu.
Pani przełożony podaje nieprawdziwe informacje. Istnieje coś takiego jak
samokształcenie, umiejętność wyjątkowo ceniona przez ekspertów decydujących o
naszych awansach. Nie da się się wtedy wykazać stosownym zaświadczeniem,
ale jak mnie nauczyło doświadczenie, da się takowego zaświadczenia nie mieć oraz
zdobyć awans. Jeżeli napisze pani, że opanowała następujące a następujące umiejętności
z zakresu obsługi komputera, to proszę uwierzyć papierek nie będzie miał
żadnego znaczenia. Nie jestem informatykiem, nie ukończyłam żadnego kursu
komputerowego, wszystkie umiejętności są efektem moich własnych prób oraz
błędów oraz uznano mi to jako dorobek zawodowy. Nie poddałam się wszechobecnemu
pędowi ku płatnym kursom nie dającym w rzeczywistości żadnych wymiernych
efektów, czego wszystkim nauczycielom serdecznie życzę. Nie mam tu na myśli
takich sytuacji, gdy kurs, lub studia podyplomowe są rzeczywiście nam
potrzebne do poszerzenia kwalifikacji, zgodne z naszymi zainteresowaniami.
To totalnie inna sytuacja.
pozdrawiam
beata
--
"Daj mi Boże pogodę ducha bym mogła zaakceptować to czego nie mam możliwość zmienić,
odwagę bym mogła zmienić to co zmienić mam możliwość
oraz mądrość bym potrafiła te rzeczy rozróżnić."
--------From: Jakub Jarosz <jakubjarosz[]op.pl> Subject: Re: nauczyciel, a umowa o =?ISO-8859-2?Q?prac=EA?= Date: Fri, 26 Nov 2004 23:49:09 +0100
Użytkownik Tristan Alder napisał:
> Witam,
>
> wiadomo, że klasyczną UoP da się wypowiedzieć na określonych warunkach, a jak
> wygląda nauczycielska? Czy mam możliwość np. powiedzieć w środku roku, że znalazłem
> lepszą pracę oraz że se idę precz?
>
ja jestem stazysta oraz mam umowe na czas okreslony gdzie wyraznie jest
zaznaczony 2tyg okres wypowiedzenia
Użytkownik "Jotte" napisał w wiadomości
news:ebqa9v$afn$1@news.dialog.net.pl...
>W wiadomości news:ebn9nv$dd2$1@news.interia.pl locke
> pisze:
>
>> Mam
>> wyłącznie poważne wątpliwości co do podawanej liczby tych nauczycieli
>> (10 tysięcy).
> Dziś słuchając w aucie radia złapałem na TOK FM fragment wypowiedzi kogokolwiek
> z resortu, kto twierdził, że to może dotyczyć co dziesiątego nauczyciela.
> Szkoda, że nie usłyszałem tego w szerszym kontekście, ale również
> powątpiewam, to chyba za duża liczba.
Może to oznaczać, że wieloprzedmiotowcy bedą uczyli o jeden przedmiot mniej.
Nadgodziny z głowy.
Albo niepełny etat.