poprzednia
strona ------------- następna
strona From: "locke" <locke[]peter.wiggin.com> Subject: Re: Ministra pomysl kolejny Date: Sat, 4 Nov 2006 10:31:58 +0100
Użytkownik "Piotr Edwalds" napisał w wiadomości
news:eihjjg$fu2$1@news.task.gda.pl...
> A ja debilny liberal myslalem, ze należy zmniejszyc do 20 uczniów
> klasy bo w naszych szkolach powstaja klasy po 40 uczniów a
> ministerstwo ma to w nosie.
> =================
> Pomysl z 20 uczniami jest wysmienity ale musza to byc szkoly lub klasy
> platne.
> Moim zdaniem klasa powyzej 20 uczniow - nauka bezplatana, a ponizej 20
> uczniow - platna.
> W tej chwilo bowiem budzetu nie stac na bezplatne klasy 20 osobowe, musialo
> by byc niemal dwa razy wiecej klas oraz nauczycieli. Chyba ze ty chcesz
> zafundowac bezplatna nauke ze swoich podatkow.
Zmniejszenie liczby uczniów z około 30 (jak jest obecnie) do 24 to zwiększenie
liczby godzin o 25%. A klasa licząca 24 osoby jest całkiem doskonała - nie musi być
dokładnie 20 czy mniej. Oszczędności zaś da się by poszukać w okrojeniu programów
(zbyt rozbudowanych) oraz obcięciu liczby godzin. W tej chwili w gimnazjum dla
przykładu są co najmniej 94 godziny (tygodniowo w ciągu trzech lat). Z tego w
pierwszej kolejności powinna wylecieć religia (6 godzin). można obciąć wf do 6
godzin (z 12 - oraz tak coraz więcej dzieciaków nie ćwiczy). W historii, biologii,
fizyce, chemii oraz geografii okroić programy oraz obciąć po jednej godzinie (5 godzin
mniej). Z polskiego oraz matematyki - również po okrojeniu programów - uda się obciąć
po jednej godzinie rocznie (czyli razem 6). Czyli ubyły 23 godziny, co daje zysk
też około 25%. Czyli wychodzimy na czysto. From: "agenda1" <agenda1[]o2.pl> Subject: Bierzmowanie - prezent? Date: Mon, 25 Aug 2003 23:12:19 +0200
Witam!
Przegladalam archiwum oraz wiem, ze temat byl (2 razy) poruszony, ale to nie
rozwiazalo moich "watpliwosci". Bede swiadkiem na bierzmowaniu u kuzynki.
Bierzmowana bedzie ona oraz jej brat (u brata swiadkiem bedzie chrzestny).
Chrzestna nie jestem, mam dopiero 19 lat :). caly czas zastanawiam sie nad
prezentem. Nie mialo byc jakiejs rodzinnej uroczystosci, ale akurat to
bierzmowanie laczy sie z jakims swietem koscielnym (w tej parafii), wiec
zgodnie z tradycja (ktora podtrzymuja rodzice bierzmowanych) oraz tak gosci
beda mieli. Poradzcie mi czy mam cos kupic bierzmowanej z racji tego, ze
jestem swiadkiem? ale w takim razie kuzynowi tez musze?
Z gory dziekuje za odpowiedzi
> Czy najnowszy Windows Vista jest dobry? Czy warto go używać oraz co
> najważniejsze, czy jest wart kupna? Nie chce, żeby nieraz się psuł
> oraz, żeby był prosty w użyciu.
NTG. Wysłałbym cię na odpowiednią, ale wolę, żeby prowadzący twoje zajęcia
nie był świadomy istnienia innych grup oprócz pl.test.
> Jeśli sugerujesz że próbuję kłamać to się mylisz. Podejrzliwość wynika nierzadko
> z własnego zakłamania.
Albo doswiadczenia. Zainstaluj znajomej newsreadera. From: "BSz" <warcaby[]poczta.onet.pl> Subject: Re: Obcięcie godzin pilne Date: Thu, 27 Apr 2006 00:11:21 +0200
Użytkownik "Jotte" napisał w
wiadomości news:e2b0j4$b3b$1@news.dialog.net.pl...
>W wiadomości news:e2akjo$92f$1@news.onet.pl BSz
> pisze:
>
>> Mojej małżonce (he, z tymi żonami-nauczycielkami, to
>> same kłopoty :)) ta sztuka się nie udała. Sprawa oparła się o sąd oraz po
>> prawie 3 letniej batalii przegrała. A sprawa wyglądała mniej więcej tak,
>> jak to opisał facet33. Chodziło pokrótce o zabranie godzin jednej
>> nauczycielce (mojej żonie) oraz danie drugiej. Dwa lata przed wywaleniem
>> (2002 r.) mojej żony dyrektor szkoły zatrudniła ("bo to zła kobieta
>> była" :)) nauczycielkę kontraktową do dodatkowego oddziału kształcenia
>> zintegrowanego (klasy I-III), który utworzył się z przyczyny likwidacji
>> innej szkoły w gminie na zwykłą umowę o pracę na czas nieokreślony o
>> czym z rozbrajającą szczerością opowiadał później w sądzie.
> Przypuszczam, że sprawa była o zwolnienie Twojej żony, a nie o
> zatrudnienie
> innej nauczycielki?
>
>> Napewno byś się sperał twierdząc, że w szkole publicznej obowiązuje KN.
> Na pewno.
>
>> Otóż odpowiem Ci, że jest to poprostu gówno prawda.
> Obowiązuje, obowiązuje. Obowiązuje != działa.
Sorry, ale będę obstawał przy swoim. Formalnie tak, ale w praktyce jak komu
wygodnie.
>> Jak wcześniej
>> pisalem dyrektor wyjaśniła, że zatrudniła nauczycielkę do dodatkowego
>> oddziału na ZWYKŁĄ umowę o pracę na czas nieokreślony w 2000 r.
> Co to jest według Ciebie "zwykła umowa o pracę"?
Wg. mnie został zawarty stosunek pracy z pominięciem KN, czyli typowa umowa
o pracę. W szkole publicznej nawiązuje się stosunki
pracy na podstawie KN. Tam jest wszystko określone kogo oraz na jakich
warunkach. A ta "zwykła umowa o pracę", to jest wyjaśnienie dyrektorki w tej
kwestii, po tym jak żona wyłuszczyła sytuację prawną tej nowozatrudnionej
nauczycielki w momencie nawiązywania stosunku pracy w 2000 r. Będąc w
zgodzie z KN nie da się było zatrudnić nauczyciela kontraktowego na okres
dłuższy niż bodajże 3 lata. Wcześniej pisałem, że dwa ale pomyliłem się.
Zresztą jaka tam umowa została zawarta, to niewiadomo, bo sąd nie chciał tej
spornej kwestii wyjaśnić badając np.dokumenty.
> KN art. 10 ust. 1. Stosunek pracy z nauczycielem nawiązuje się w szkole na
> podstawie _umowy_o_pracę_ lub mianowania, z zastrzeżeniem ust. 8.
> (podkreslenie moje, a ust. 8 jest dla naszej dyskusji nieistotny).
> Ale już chyba czuję jaki był kierunek argumentacji procesowej.
> Dyrektor zatrudnił nieprawidłowo oraz niepotrzebnie nauczycielkę
> "konkurencyjną", następnie zwolnił Twoją żonę oraz pozostawił tę źle
> zatrudnioną, co nie powinno mieć miejsca, bo tej "konkurentki w ogóle być
> nie powinno oraz wtedy nie byłoby przyczyny do zwolnienia Twej połowicy. Czy
> wyjątkowo się mylę?
Była to jedna z kwestii, która żona podniosła w sądzie.
> Na jakiej podstawie była zatrudniona Twoja żona?
W momencie zwolnienia była nauczycielem mianowanym, czyli miała stosunek
pracy nawiązany z mocy mianowania. Staż pracy 18 lat, kwalifikacje pełne,
czyli mgr nauczania początkowego, następujące jakie jest ustawowo wymagane od
nauczyciela. Ponadto dwa kierunki studiów podyplomowych: pedagogika
specjalna
i kształcenie zintegrowane.
W związku z tym, że w szkole pracowało w sumie 4 nauczycielki kształcenia
zintegrowanego, to dyrektor przedstawiła dokumenty, które miały świadczyć o
tym, że dokonała wyboru na podstawie obranych kryteriów. Ta nowozatrudniona
bezpiecznie zaszła w ciąże oraz była wyłączona z tej rzekomej analizy
porównawczej chociaż w aktach sprawy było dużo dokumentów z przebiegu jej
pracy. Wyglądało to tak, że dyrektorka nie brała jej pod uwagę przy
zwolnieniu, bo chroniona z mocy KP, ale porównywała pracę żony do jej pracy.
Jednym z kryteriów były kwalifikacje. Bezpospornie sąd i instacji ustalił,
że moja żona posiadał najwyższe kwalifikacje. Pozostałe dwie nauczycielki
nie posiadały magisterium. Jedna była w trakcie studiów magisterskich, a
druga miała dopiero zacząć studia w październiku. Ale dyrketorka twierdziła,
że obie uzupełniają kwalifikacje. Poprostu kłamała. Jak się okazuje w sądzie
da się kłamać, nie pociąga to za sobą żadnych konsekwencji.
Sprawę w i instacji żona wygrała. Została przywrócona na zajmowane
stanowisko.
>> Jak się
>> weźmie stan prawny na dzień 1 września 2000 (dzień zatrudnienia), to
>> wynika z tego, że nauczyciela kontraktowego da się było zatrudnić co
>> najwyżej na 2 lata.
> Tego przykro mówić nie pamiętam. Ja wówczas dopiero zaczynałem się interesować
> prawem pracy.
Był to następujący okres przejściowy. Teraz obowiązkowo kontraktowego zatrudnia
się, no przynajmnie powinno się zatrudniać na czas nieokreślony. Ale nie
jest to przestrzegane. Wielu nauczycieli kontraktowych skarży się, że
dyrektorzy zatrudniają ich na czas określony, chociaż zgodnie z KN powinni
być
zatrudnieni na czas nieokreślony. Samowola dyrektórów w tej materii jest
wielka oraz w praktyce nic nie da się zrobić, bo prawo nie funkcjonuje. Jest
wyłącznie na papierze.
>> Czyli dla każdego, kto zna się na prawie, a Ty
>> napewno do tych się zaliczasz wynika jasno, że dyrektor nieprawidłowo
>> zatrudniał, bo niestosował KN.
> J.w. - nie mam możliwość się tu wypowiedzieć, bo nie wiem.
Dyskutowałem już na ten temat oraz opinie znawców prawa oświatowego są
jednoznaczne. Stosunki pracy z nauczycielami w szkole publicznej nawiązuje
się na podstawie KN.
>> Moja żona to wszystko przedstawiła w
>> sądzie zwracając uwagę na nieprzestrzeganie KN (prawo obowiązujące -
>> tak myślała) przez dyrektora, co doprowadziło do sytuacji nadmiaru
>> nauczycieli.
> Doprowadzenie do "nadmiaru" nauczycieli to sprawa przede wszystkim dla
> organu prowadzącego (który za to płaci) oraz wyciągnięcia ew. konsekwencji
> dyscyplinarnych drogą służbową, nie zaś sądową.
Jeśli ma się do czynienia z mafią samorządowo-wiejską to przykro mówić jakaś tam
biedna nauczycielka klas I-III nie ma żadnych szans. Moja żona wystosowała
skargę do wójta w 2002 r.. W skardze do organu prowadzącego odniosła się do
kwestii zatrudniania nauczycieli niezgodnie z obowiązującym prawem i bez
uwzględnienia sposobności etatowych. następujące kierowanie szkoła doprowadziło do
nadmiaru nauczycieli, ci skutkowało ekonomicznymi
konsekwencjami dla gminy. Po takim nawiązaniu stosunku pracy j.w. już za dwa
lata szkoła musiała jednemu nauczycielowi wypłacić odprawę. Odpowiedź była
taka, że skarga zostanie rozpatrzona na zebraniu zarządu oraz do tej pory się
rozpatruje. Wójt ma również niemały udział w blokowaniu miejsca mojej żonie po
wyroku sądu rejonowego. Pisałem, że ta dodatkowa nauczycielka wzięła się z
przyczyny zwiększenia liczby dzieci po likwidacji jednej ze szkół podstawowych
w gminie. Otóż ta likwidacja szkoły była czasowa. da się powiedzieć, że po
to, żeby zwolnić moją żonę. Po prawie dwóch latach sądzenia się w oraz instacji,
w szkole, w której pracowała moja żona zaszły zmiany, które umożliwiały jej
powrót na zajmowane stanowisko nauczyciela w klasach I-III. Jedna z
nauczycielek kształcenia zintegrowanego odeszła do reaktywowanej szkoły
podstawowej (ta która była wcześniej zlikwidowana) do pełnienia obowiązków
dyrektora. Szkoła jednakże nie pogodziła się z wyrokiem oraz instacji oraz złożyła
apelację. Tymczasem, rzecz jasna zgodnie z prawem - art. 19 KN, przeniesiono
wspomnianą nauczycielkę ze szkoły żony do reaktywowanej szkoły do pełnienia
obowiązków dyrektora . oczywiście dla wójta koszty tu nie grały roli,
chodziło o to, żeby mogła w każdej chwili wrócić do starej szkoły. Wiadomo,
że przeniesienie nauczyciela z art. 19 KN pociąga dodatkowe zobowiązania
finansowe wobec przenoszonego n-la. i tak przedstawiono sytuacje kadrową w
szkole na rozprawie w sądzie okręgowym. "Nie
ma miejsca dla powódki, bo taka, a taka pani wróci na swoje dawne stanowisko
pracy". A
tymczasem dyrektorka z pozwanej szkoły nawiązała nowy stosunek pracy na
miejsce tej nauczycielki, która poszła pełnić funkcje dyrektora w innej
szkole. Rzecz jasna wójt musiał zorganizować konkurs na stanowisko dyrektora
w nowej szkole. oczywiście pełniąca obowiązki dyrektora nauczycielka tego
konkursu nie wygrała. Będąc jedyną kandydatką ciągle musiała pełnić obowiązki
dyrektora. W sądzie okręgowym moja żona przedstawiła sytuacje w szkole
zwracając uwagę na to, że wytworzyło się wolne miejsce, na które ona po
przywróceniu jej do pracy może wrócić. Szkoła kontrargumentowała w następujący
sposób, że nie ma miejsca, bo nauczycielka pełniąca obowiązki dyrektora w
reaktywowanej szkole
wróci do pracy do starej szkoły. Jako dowody przedstawiono w sądzie protokół
z konkursu na dyrektora, którego ta nauczycielka nie przeszła, a jednakże nie
było szans na dalsze jej zatrudnienie na dłuższy okres i (bardzo ważne)
zastrzeżenie KO do dalszego pełnienia przez tą panią funkcji dyrektora. Wójt
zwrócił się do KO tuż przed rozprawą z zapytaniem, czy może dalej powierzyć
pełnienie funkcji dyrektora tej pani. oczywiste jest z przepisów prawa oświatowego,
że organ prowadzący nie może powierzyć pełnienia funkcji dyrektora jeśli KO
ma zastrzeżenia. i czy myślisz, że tak się rzeczywiście stało? To było jedynie
mydlenie oczu. Ta nauczycielka ciągle jest dyrektorem w tej szkole.
Wykorzystano tu przepisy prawa do spreparowania dowodu do sądu, a nie do
egzekwowania go. Oto przykład stosowania prawa!
>> Naiwnie sądziła, że to SĄD PRACY jest kompetenty do
>> rozstrzygania spraw związanych z prawem pracy. Niestety, ale jej
>> wniosku sąd nie brał pod uwagę. Z tego wynika jednoznacznie, że dyrektor
>> szkoły publicznej NIE MUSI stosować KN przy zatrudnianiu, a owszem przy
>> rozwiązywaniu umowy jak najbardziej.
> No wiesz, ja nie znam szczegółów albowiem nie mam możliwość się wypowiadać co wynika z
> tego jednoznaczenie.
>
Może dla Ciebie to nie jest jednoznaczne oraz słusznie prawisz, że nie znasz
szczegółów, ale dla mnie wszystko jest jasne.
>> Moja żona została zwolniona na
>> podstawie KN art. 20 ust. 1. Dyrektor szkoły w wypowiedzeniu nawet nie
>> określił, czy chodzi tu art. 20, ust. 1, pkt 1, czy art. 20, ust. 1,
>> pkt 2. Na wypowiedzeniu powołał się na KN art. 20 ust. 1 dodając, że
>> wypowiada z przyczyny zmniejszenia liczby oddziałów kształcenia
>> zintegrowanego. Czy zmniejszenie liczby oddziałów kształcenia
>> zintegrowanego da się utożsamić ze zmniejszeniem liczby oddziałów w
>> szkole o którym mowa w art. 20, ust. 1, pkt 2?
> Nauczyciel jest zatrudniony w szkole jako zakładzie pracy na określonym
> stanowisku wymienionym w umowie o pracę lub mianowaniu w danej szkole.
>
>> Prawo to wyjątkowo ładnie wygląda na papierze.
>> ponieważ jesteś związkowcem walczącym :),
> takie hobby... ;))
Dobrze, że są tacy jak Ty. Szkoda tylko, że nie w każdej szkole :)
>> to powiem Ci jak zachowały się
>> zz w sprawie mojej żony. Dyrektor zawiadomiła zz (ZNP aby było jasne) o
>> zamiarze zwolnienia mojej żony w dniu wypowiedzenia oraz w tym samym dniu
>> otrzymała odpowiedź od prezesa oddziału, który mniej więcej stwierdzał
>> "... p. Halina Sz. nie podlega ochronie z przyczyny pełnienia funkcji w
>> związków,
> W ówczesnym stanie prawnym (ustawa o związkach zawodowych oraz statut ZNP) to
> była prawda.
>
>> rozwiązanie stosunku pracy pozostawia w GESTII
>> pracodawcy...".
> Poważny błąd. Tak się traci członków oraz opinię.
A kogo ta opinia obchodzi. Napewno nie władze związkowe. Ile ścieżek moja
żona wydeptała do związków! Pani prezes okręgu w jednej z naszych lokalnych
gazet zapewniała, że każdy nauczyciel może liczyć na pełnomocnika ze
związków. Bzdura totalna! W 2002 r., tu w Białej Podlaskiej były
jeszcze dwie inne sprawy nauczycielskie oprócz sprawy mojej żony w sądzie
pracy.
W żadnej z takich spraw nauczyciela nie bronił adwokat opłacony przez zz.
>> Oto jak zz wypełniają statutowe obowiązki wobec
>> pracowników!
> Nie. To wyłącznie przykład nieprawidłowego, wręcz szkodliwego działania
> konkretnego Zarządu Oddziału odpowiedniego terytorialnie.
Przykład dość symptomatyczny.
>> To nie jedyna pomoc, jaką zz udzieliło dyrektorce w
>> wywaleniu mojej biednej żony. Dwa miesiące wcześniej zz powołały do
>> życia ogniska zz w szkołach na terenie gminy
> To jest niemożliwe statutowo.
>
>> i... pani prezes oddziału
>> WYZNACZYŁA prezesów ognisk! W szkole, w której pracowała moja żona
>> prezesem ogniska została nauczycielka, która jak nietrudno się domyślić
>> zajęła miejsce mojej żony :)
> Chcesz powiedzieć, że pogwałcono statut ZNP oraz sfałszowano dokumentację???
Oczywiście, że pogwałcono statut ZNP! Znasz statut ZNP lepiej ode mnie, to
oceń sam działania związku:
a) na konferencji sprawozdawczo-wyborczej powołono do życia ogniska w
szkołach na terenie gminy oraz wyznaczono(!) prezesów takich ognisk;
b) na powiadomienie przez dyrektora szkoły o zamiarze zwolnienia jedenej z
nauczycielek pani prezes oddziału odpowiedziała odręcznie na piśmie, z
którym osobiście udała się do niej dyrektorka,
c) wyjaśniając zagmatwaną sytuację w związkach na pisemne zapytanie mojej
żony, pani prezes wyjasniła, że ogniska ciągle występują w każdym razie prezesów
ognisk (tych z namaszczenia) już nie ma(?)
Jeśli nawet pogwałcono statut oraz sfałszowano dokumentację, to kogo to
obchodzi.
>> Wiadomo, funkcyjni zz korzystają z ochrony
>> :) Proste???
> Pewnie. Sam korzystam. Jest to słuszne, ale ta ochrona nakłada
> jednocześnie
> obowiązek narażania się, a w ogóle nie trwa wiecznie - 4 lata (krócej niż
> kadencja dyra) oraz może byc po zawodach.
>
>> Tak albowiem prawo na papierze, czy innych nośnikach sobie a życie sobie. A
>> "sąd to może orzec, że prawa ciążenia nie działają bądź 2+2=6", no może
>> niedokładnie cytuje.
> Nie składała apelacji? Miała prawnika?
Apelację od wyroku sądu rejonowego składała szkoła. Szkoła dość gładko
wygrała sprawę w sądzie okręgowym (II instancja). Ustalenie sądu
okręgowego, które przyznawało mojej żonie najwyższą ocenę w kryterium
"wykształcenie oraz kwalifikacje", szkoła zanegowała stwierdzeniem: "wszystkie
nauczycielki brane pod uwagę przy wyborze jednego n-la do zwolnienia miały
kwalifikacje w stopniu przynajmniej umożliwiającym pracę w szkole". Może
niedokładnie cytuję, bo jesteśmy świeżo po przeprowadzce oraz nie chce mi się
szukać gdzieś rzuconych w kąt dokumentów z sądu. oraz sąd okręgowy pominął
kryterium "kwalifikacji" w swoim rozstrzygnięciu. Na tym przykładzie widać
jak ustawodawca, czyli państwo robi w balona swoich funkcjonariuszy
(nauczyciel niewątpliwie jest funkcjonariuszem państwowym), od których
wymaga ustawowo pełnych kwalifikacji i ustawicznego ich podnoszenia. W
rzeczywistości wystarczy mieć kwalifikacje "przynajmniej w stopniu
umożliwiającym pracę w szkole" oraz - tu dodam od siebie - doskonałe plecy.
Byliśmy zdziwieni, że to same uzasadnienie z sądu rejonowego - wyrok
uznający powództwo - może uzasadniać wyrok sądu okręgowego, który oddalał
powództwo mojej żony. Sąd okręgowy specjalnie nie napracował się. Na 12
stron uzasadnienia, 10 stron to było przepisane uzasadnienia wyroku oraz
instancji, z pominięciem bardziej rażąco niekorzystnych dla szkoły
fragmentów. Sąd okręgowy w ogóle nie wyjaśnił na czym polegała wadliwość
rozstrzygniecia sądu rejonowego. Poprostu przychylił się do apelacji strony
pozwanej, która powtórzyła stawiane zarzuty w i instancji, a które ten sąd
zanegowal oceniając dokumenty, przesłuchując świadków i posiłkując się
opinią biegłych - metodyków kształcenia zintegrowanego. Nie wdając się w
szczegóły, treść uzasadnienia oddaje sfromułowanie jakie wygłosił sędzia na
odczytaniu wyroku: "skoro dyrektor wybrał powódkę do zwolnienia, to niech to
będzie powódka". oraz to wszystko. Nie ma absolutnie żadnego sensu kwestionować
decyzji dyrektora, bo ON zawsze ma racje :) Czyż nie tak?
Prawnika naturalnie żona miała. Złożył kasację od wyroku sądu okręgowego,
ale została odrzucona bez słowa uzasadnienie. Jak widać im wyższa instancja
tym mniej wyjaśnień :)
i to by było na tyle w ogromnym skrócie na temat "prawo na papierze a
brutalna rzeczywistość".
Pozdrawiam i... uważaj na siebie, bo nawet nie będziesz się spodziewać, jak
dostaniesz cios z niespodziewanej strony :)
Bogusław Sz. inne