poprzednia
strona ------------- następna
strona From: Stefan <kontod[]op.pl> Subject: Re: Uklady nauczyciel - uczen Date: Fri, 24 Oct 2003 10:26:36 +0200
On Tue, 16 Sep 2003 18:31:06 +0200, "Amayor"
wrote:
>Witam!!!
>
> Chcialam sie zapytac czy ktos z Was mial moze doczynienia z jakimis
>ciekawymi (w pozytywnym znaczeniu) ukladami miedzy nauczycielem a
>uczniem/uczniami? Jesli tak to prosze o opisy
> Pozdrawiam
> Amayor
>
JA uczę indywidualnie, oraz to sš fajne układy, po prostu układ
partnerski, prawie koleżenski. Generalnie jestem kims w typie
skrzyzowania ojca, kupla
oraz przyjaciela. Kim w typie guru, W pracy jestem uwazany za
nienormalnego, ale wszyscy mnie pytaja: co ty robisz, że cię uczniowie
lubiš? A ja po prostu jestem sobš:)
Wiem ze to nie jest latwe, bo czasami ktos o slabszej osobowosci moze
przykro mówić byc potraktowany przez ucznia jak kupel oraz olany w 100%.
Uklad ktory ja mam z uczniami jest nieformalny, nigdy o tym nie
rozmawialem, tak po prostu jest oraz ok, kazdy nowy uczen po prostu to
akceptuje, gdy ktos przestaje byc moim uczniem przechodze z nim na
ty. Dramatem jest przykro mówić to ze wiekszosc moich kolegow, ktorzy
narzekali na swoich belfrow zaczelo pracowac oraz staja sie tacy sami:
sztywni, nieprzystepni , wielcy panowie profesorowie, co ciekawsze im
miej kompetencji tym wiecej sztywniactwa. Pierwsza zasada uczenia,
jest nawiazanie komunikacji, problematycznie zeby uczen wszedl na twoj poziom
nadawania, nalezy wiec, zejsc na ich poziom. żeby wymiana informacji
była niezaklucona oraz zrozumiala dla stron. Oczywiscie ja mam na lekcji
1 ucznia wiec jest to luksus. Ucze przedmiotu kierunkowego oraz powiem
tak, moi uczniowie wiedza ze jesli cos jest nie tak to o nich walcze,
od jakiegoś czasu mialem taka sytuacje ze moja uczennice, atakowala ja moja
glupia kolezanka, ktora nie dosc ze nic nie umie, to naprawde jest
glupia, (co kazdy inteligentny uczen moze zauwazyc.) No oraz
postanowilismy ze ja bede uczyl ja tego, czego nie moze jej nauczyc ta
pani, oraz jesli dostaniemy doskonałe oceny na koniec roku to wystapimy o
indywidualny tyrb nauki oraz przez nastepne lata moja uczennica nie
bedzie musiala "pani profesor" ogladac.
To jest wspolna praca, ktora sie opiera na zalozeniu, ze uczen chce
sie nauczyc tego czego ja ucze, a ja potrafie robic to czego ucze,
czyli pierwszym warunkiem doskonałego ukladu z uczniami, jest,
kompetencja, drugim komunikacja , trzecim zaangazowanie ucznia, .
Jesli uda sie wam drodzy koledzy to osiagnac, sukcesy przyjda niebawem
(czyli uczen bedzie umial to co wy, lub prawie, lub, jeszce wiecej
czego wszystkich uczniomi nauczycielom zycze), pozdrawiam Belfer From: "Kitty" <ulltima[]poczta.onet.pl> Subject: Re: Pierwsza praca w szkole...male pytanko Date: Tue, 1 Jun 2004 16:19:22 +0200
...:: Meniu ::.. wrote:
> Witam
> mam pytanie odnosnie pierwszego zatrudnienia w szkole, szukalem
> troche w sieci ale nie znalazlem nic konkretnego, a chodzi mi o to co
> mi sie nalezy, na jakich zasadach najlepiej sie zatrudniac, jakie sa
> srednie stawki (nauczyciela informatyki) itp, poprostu wszystko co
> potrzebuje poczatkujacy nauczyciel zeby go nie wyrolowali :)
> jesli ktos zna jakies texty, publiakcje, linki, wyjątkowo prosze.
W szkole panstwowej nie za wyjątkowo masz mozliwosc decydowania o warunkach
zatrudnienia. Wynagrodzenie zalezy o wyksztalcenia oraz stopniu awansu
zawodowego. Jesli dopiero zaczynasz to jestes stazysta :)
Witam.
ostatnio uczniowie oraz nauczyciele brali udział w "zabawnym" teście, w
którym pojawiła się para pytań:
"czy jesteś oceniany za to czego nie wiesz" oraz "czy oceniasz ucznia za to,
czego nie wie"
Zbaraniałem - to już było za multum na mój łatwy robotniczo-chłopski
rozum ;-) Okazuje się, że poniższy scenariusz jest jak najbardziej
prawidłowy:
o-
Uczeń wywołany do odpowiedzi otrzymuje 3 pytania z zakresu podstawowego
oraz 3 z ponadpodstawowego. Nie odpowiada na 5 pierwszych pytań (odmawia
odpowiedzi). Na ostatnie pytanie odpowiada wyczerpująco.
Nauczyciel uznaje, że uczeń odpowiedział na 100% ponadpodstawowego
zakresu wiedzy - stawia 5 z odpowiedzi.
o-
Czy wyłącznie ja widzę w tym jakiś absurd? Usłyszałem - "nie da się
oceniać ucznia za to, czego nie wie, lecz za to co wie"...
Witam,
Mam pytanie do forumowiczów. Mam umowę o pracę (ze szkołą), która została
zmieniona z umowy na czas określony w umowę na czas nieokreślony na
podstawie aneksu. Nurtuje mnie pytanie czy charakter takowej umowy może być
zmieniany na podstawie aneksu? Aneks co prawda podpisałem, co nie zmienia
faktu, że mam wątpliwości dotyczące jego statusu prawnego.
Z pozdrowieniami:
FoGregor From: "lukas3339" <lukas3339[]get.net.pl> Subject: Czy ktos pracowal dla firmy Norton? Date: Sat, 26 Jun 2004 10:21:06 +0200
Witam,
Czy jest na grupie moze ktos kto pracowal dla firmy Norton z Krakowa (
http://norton.edu.pl )? Jesli tak to prosze o kontakt na priv, mialbym pare
pytan.