On Tue, 9 Sep 2003 18:20:34 +0000 (UTC), RomanG wrote:
> Nauczyciel ma prawo stosować - jako metody wychowawcze, zgodnie z art. 12.2
> Karty nauczyciela - kary nieujęte w statucie. Nie są one wtedy tylko karami
> tzw. oficjalnymi.
> Więcej na ten temat tutaj:
> http://www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=14486&w=7633832
a ja mam najlepszą (jak narazie) metodę - jeśli klasa nie realizuje
programu, to nie dostaje czasu dla siebie, żeby wejść do internetu ;-) Na
razie działa ;-) Jeśli mam np. 2 godziny pod rząd, to udaje się zazwyczaj
te 10 minut na koniec wygospodarować. Klasa musi 'wykupić fant' - przed
tym, jak pozwalam im się pobawić w sieci, robimy podsumowanie zajęć -
uczniowie starają się wskazać najważniejsze rzeczy, których się nauczyli,
wymyślić inne (niż wskazane przez mnie w czasie zajęć) zastosowania
poszczególnych narzędzi. Jeśli stwierdzam, że przyswoili - dostają te
parę/naście minut na czaty, gg, czy surfowanie po webie.
From: "=sve[]na=" <sveana_antyspam[]hotmail_smiercspamerom.com> Subject: Re: sprzedam prace mgr o euro Date: Mon, 5 Jan 2004 22:38:58 +0100
"A.T." skrev oraz
meddelandet news:btc48c$aa3
> Aniu ty potrzebujesz pracy magisterskiej;)?
> AT
Ze niby trzeciego magistra chce? He he????
Ania From: "Jotte" <tjp3[]wirtualna.spam.wypad.polska> Subject: Re: Propozycje aplikacji do Office2007 Date: Sat, 28 Oct 2006 19:50:56 +0200
W wiadomości news:ei04js$32o$2@nemesis.news.tpi.pl Grzegorz Si.
pisze:
>> Szablony pism dla Worda, uwzględniające aktualne przepisy prawa
>> oświatowego oraz prawa pracy.
> Szablon to aplikacja?
A umiesz czytać?
gdyż to Wy najlepiej orientujecie się, jakiego rodzaju aplikacje oraz
szablony
Poza tym szablon może mieć cechy aplikacji, ale po co bzdecić o tych
pierdołach?
From: "piotr" <pionab[]gazeta.pl> Subject: Re: Liczba dzieci w zerówce Date: Thu, 6 Oct 2005 08:41:05 +0200
Użytkownik "Jonasz" napisał w wiadomości
news:di1e4f$35q$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik piotr napisał:
>
>> Gdzie mam możliwość odszukać przepisy dotyczące liczby dzieci
>
> A ile ich masz?
> Takiej informacji nie znajdziesz, chyba że w zarządzeniu
> burmistrza. Było coś o przedszoklach, ale o szkołach, to
> raczej nie.
> Przejrzyj w Google archiwa grupy usenetowej
> pl.soc.dzieci.starsze
Szukałem po różnych archiwach przykro mówić nie znalazłem odpowiedzi na to
pytanie.
Na skutek reorganizacji w przedszkolu mojego syna ma się odszukać w grupie 34
osobowej. To chyba z lekka trąci paranoją.
Rozumiem że o ilości dzieci w grupie decyduje samorząd. niestety nie wróży
to nic dobrego. From: "Joanna Duszczyńska" <jduszczynska[]poczta.onet.pl> Subject: Re: Szkoła a syndrom sztokholmski... Date: Wed, 22 Oct 2003 23:28:47 +0200
Użytkownik "Jonasz" napisał w wiadomości
news:3F95A6BA.7060109@poczta.onet.pl...
> Joanna Duszczyńska wrote:
> > Zastanawiałam się, czy układy w szkole daje się jakoś wytłumaczyć
syndromem
> > sztokcholmskim, a jeśli tak, to kto jest katem, a kto ofiarą w różnych
> > typach szkół...
>
> Nie spełniają założeń:
> osoba wie, że jest zależna od sprawcy oraz wie, że jeśli sprawca
> grozi śmiercią lub pobiciem, to może tę groźbę spełnić.
Przypuśćmy, że ofiarą jest nauczyciel (Toruń).
Ofiara jest zależna od sprawcy - ucznia, bo musi chodzić do pracy -
bezrobocie wśród nauczycieli, a jak uczniom się coś nie spodoba, to
nauczyciel ma do wyboru, albo dać się pobić, mieć założony na głowę kosz na
śmieci, albo dać się zwolnić z pracy oraz stracić źródła dochodu... Stąd łatwy
wniosek - nauczyciel musi polubić oraz rozumieć nawet najgorszego łobuza...
> Dodatkowo
> ofiara jest izolowana od innych osób oraz musi jakoś funkcjonować
> ze sprawcą. Ostatecznie postrzega sprawcę jako osobę do pewnego
> stopnia życzliwą, bo na przykład nie spełnia gróźb pobicia choć
> mógłby.
Przypuśćmy, że ofiarą jest uczeń. Uczeń dostaje się do szkoły oraz tafia na
nauczyciela, który od pierwszej lekcji tłumaczy wszystkim uczniom, ze nie
zdadzą do następnej klasy, że on ma władzę oraz może to zrobić. Uczeń ma
perspektywę nauki z tym nauczycielem jeszcze przez trzy lata oraz na dodatek
musi dać maturę, skończyć gimnazjum. Co robi? Dostosowuje się do sytuacji oraz
jak nauczyciel nie byłby niesprawiedliwy on oraz tak uznaje go za Boga, który
jest nieraz do pewnego stopnia życzliwy - np. przenosi sprawdzian na dzień
później, a później z radością stawia całej klasie pały
> Całe jej życie koncentruje się na unikaniu
> niebezpieczeństwa oraz na tym, co jest pozytywne w zachowaniu sprawcy.
A nie jest tak?
> 1. zależność jest względna;
Właśnie dla tego chciałam podyskutować
> 2. groźby nie są "ostateczne";
??? no zasadniczo nie są... ale podłożenie nauczycielowi petardy pod
samochód już może być niebezpieczne, nie mówiąc już o przypadku sprzed kilku
lat z chyba z Wrocławia kiedy to uczeń zaatakował nauczycielkę siekierą...
> 3. kłopotliwie mówić o izolacji;
uczniowie nieraz wracają do domu... to fakt, ale klasa jako całość pracuje w
pewnej izolacji... Terrorysta również czasami ma grupę zakładników. Uczniowie idą
do szkoły oraz stają się na parę godzin zakładnikami, wracają do domu oraz będąc
w domu pamiętają, że ten koszmar już następnego dnia się powtórzy... To
chyba jeszcze gorsze...
> 4. układy w szkole nigdy nie są 1 do 1.
no oraz w sytuacji syndromu sztokholmskiego także nie są.
> Myslę jednak, że niektóre "układy w szkole" (albo w pracy)
> opierają się na takich samych memach (albo atawizmach - jak
> kto woli), co syndrom sztokholmski. To jest patologiczne
> wykorzystanie fundamentalnej zdolności do uspołecznienia.
>
> czasem myślę, że nasze szkolnictwo jest za mało elastyczne.