poprzednia
strona ------------- następna
strona From: oleskik[]gmail.com Subject: Re: Plany wynikowe-technikum informatyczne Date: Fri, 31 Aug 2007 13:24:56 -0000
Ja r=F3wnie=BF potrzebuj=EA plan=F3w do technikum informatycznego ale z
przedmiot=F3w:
Urz=B1dzenia techniki komputerowej
Systemy operacyjne oraz sieci komputerowe From: "FoGregor" <gforc[]poczta.onet.pl> Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_rozwi=B1zanie_umowy_o_prace?= Date: Mon, 10 Jul 2006 13:17:13 +0200
Użytkownik "Klara Bemol" napisał w wiadomości
news:e8tc4e$l6a$1@news.wp.pl...
FoGregor napisał(a):
>
> Poszedłem za radą oraz sprawdziłem na swojej umowie oraz faktycznie jest zapis,
że
> strony dopuszczają sposobność rozwiązania umowy za dwutygodniwym
> wypowiedzeniem, ale wydaje mi się, że to własnie stosuje się w przypdku
> porozumienia stron. W każdym razie dzięki za radę.
> Pozdrawiam
>
Miałam identyczna sytuacje oraz dyrekcja sie bez gadania zgodziła. Powodzenia.
Dzięki. Sprobujemy:) From: "Pawel Wimmer" <wimmer[]onet.pl> Subject: Re: Prof. Marian Mazur o nauczaniu matematyki w szkołach Date: Fri, 24 Nov 2006 23:41:33 +0100
Użytkownik "Marcin Ciesielski" napisał w
wiadomości news:1282380.LDmHTDaSO1@Marcin_Ciesielski...
> "Głównym błędem nauczania matematyki w szkole średniej jest to, że jest
> ono
> oparte na indukcji, zamiast na dedukcji, na przechodzeniu od szczegółów do
> uogólnień, podczas gdy powinno być przeciwnie. Nauczyciel matematyki przez
> lata całe ładuje w ucznia mnóstwo szczegółów dotyczących równań pierwszego
> oraz drugiego stopnia, żeby mu dać jakie następujące wyobrażenie o funkcjach zamiast
> mu w ciągu pięciu minut objaśnić pojęcie funkcji w zapisie ogólnym y =
> f(x)
> oraz potraktować wszystko inne jako szczególne przypadki. W rezultacie
> maturzysta wychodzi ze szkoły obładowany szczegółami, które wkrótce
> zapomni
> (jeżeli nie trzeba do takich 10 proc. studiujących matematykę lub technikę)
> oraz
> niezdolny do myślenia kategoriami ogólnymi. Z całej szkolnej matematyki
> pozostają mu wyłącznie koszmarne wspomnienia.
A ja się obawiam, że przeciętnego licealisty nie stać na wystarczająco
abstrakcyjne myślenie, żeby przełknął następujące podejście.
Nie wyobrażam sobie, by nauczanie rachunku prawdopodobieństwa rozpoczynać od
aksjomatycznej definicji Kołmogorowa, a nie od rzutów kostką.
Historia nauki dowodzi, że najpierw jest obserwacja oraz doświadczenie, a później
uogólnienie. IMHO podejście indukcyjne jest bardziej zgodne z umysłowością
człowieka, bardziej naturalne.
Odróżniajmy naturalnie podejście historyczne od indukcyjnego, aczkolwiek
historia matematyki sama w sobie jest pasjonująca.
Ja wyszedłem z liceum z nienawiścią do matematyki, bo marna nauczycielka
wbijała nam do głowy formułki, a nie tłumaczyła po ludzku, jakie jest ich
praktyczne przełożenie. Zacząłem się dopiero sam uczyć, gdy matematyka stała
się konieczna na studiach ekonomicznych, wyjątkowo na statystyce - chęć
poznania narzędzia spowodowała, że uczyłem się sporo więcej niż było
potrzebne.
A praktyczne pokazanie zastosowań to odrębna parafia oraz tu zgadzam się
całkowicie - abstrakcja odstręcza, żywe przykłady zachęcają.
Zaś powszechne np. wśród dziennikarzy nieodróżnianie procentów od punktów
procentowych woła o pomstę do nieba, podobnie jak mylenie miliardów z
bilionami (zła znajomośc angielskiego) oraz milionami (brak wiedzy
merytorycznej).
PW From: Adam <sceptyk[]enter.net.pl> Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Szko=B3a_krzywdzi_uczni=F3w?= Date: Tue, 26 Oct 2004 09:11:04 +0200
Poruszyłeś niezwykle interesujący temat. Jest to wręcz początek (biorąc
pod uwagę dalsze wypowiedzi) poważnej rozprawki.
Od 20 lat pracuję w szkolnictwie zawodowym oraz borykam się z problemi,
poruszonymi w tym wątku. Do szkoły trafiłem z firmy - akurat była
potrzeba prowadzenia kilku przedmiotów zawodwoych w technikum. Po kilku
latach - ugrzęzłem na dobre. Tak się skąłdało, że stale miałem kontakt
ze swoją dziedziną oraz byłem niezłym praktykiem - swoich uczniów dobrze
nauczyczyłem zawodu. Obserwowwłem swoich kolegów oraz koleżanki, którzy po
studiach wylądowali w szkole. Nigdy nie pracowali w swoim zawodzie oraz
zaczęli uczyć zawodu. Koszmar! Na początku lat 90-tych, w trakcie
dyskusji nad zmianami w systemie oświaty padł pomysł, żeby nauczyciele
przedmiotów zawodowych w trakcie wakacji obowiązkowo uczetniczyli w
warsztatach praktycznych. From: rogus <rogus[]pocztspamowy.netspam> Subject: Re: Problem z wyborem studiow: jeden czy dwa kierunki? Date: Tue, 29 Mar 2005 12:23:59 +0200
Sławomir Żaboklicki napisał(a):
> Pomyśl może o trzecim rozwiązaniu: architektura oraz od 2-3 roku "zawodowa"
> informatyka lub grafika komputerowa. Jest ono jeszcze bardziej ambitne ;)
Tego sie boje wlasnie...
tzn. architektura mnie nie kreci, ale inne kierunki powoduja odruchy
wymiotne ;)
Informatyka to tak bardziej, ze sie przyda oraz woogle :> Nie czuje
specjalnej radosci, ani pociagow, ale wiem, ze z tym latwo sie gdzies
zlapac.
A proejktowanie graficzne mnie kreci, prawie na takim poziomie, jak
fotografia. Wlasciwie to mnie to wszystko miesza, bo nie wiem z czego
bede chleb jadl oraz z tego powodu pytam, ja kto jest ogolnie.
Jakis pracodawca moze mi odpowie kogo by predzej zatrudnil, kogos kto ma
jeden dyplom, ale z dziennego, czy kogos z dwoma dyplomami... inne